Ograniczenie swobody zrzeszania się w związkach zawodowych jest niezgodne z konstytucją - orzekł we wtorek Trybunał Konstytucyjny. Współpracownicy i tzw. samozatrudnieni będą mogli przystępować do związków.

Orzeczenie Trybunału nastąpiło po krótkiej, 30-minutowej naradzie. - Skoro konstytucja wyraźnie oznaczyła wolność tworzenia związków zawodowych, to ustawodawca nie ma prawa jej zawężać i określać, kto się może w nich zrzeszać - mówił sędzia Marek Zubik, sprawozdawca, uzasadniając wyrok TK.


Ten wyrok ma ogromne znaczenie dla tzw. prekariuszy, czyli osób zatrudnianych na umowach cywilnych (zlecenie, o dzieło) lub fikcyjnie samozatrudnionych. Nie przysługują im prawa pracownicze, nie korzystają oni z ochrony sądów pracy, w skrajnych przypadkach pracują bez ubezpieczenia. Prekariusze nie mają choćby minimum stabilizacji życiowej. Według niektórych szacunków jest ich w Polsce nawet 3,5 mln. Do tej pory nie interesowała się nimi Państwowa Inspekcja Pracy i nie mogły im pomagać związki zawodowe - bo z punktu widzenia kodeksu pracy nie są oni pracownikami.

Tymczasem sędzia Zubik podkreślał, że uznawanie za pracownika tylko osoby na etacie było błędem ustawodawcy. W przypadku gdy mowa jest o wolności związkowej, określenie "pracownik" - zdaniem Trybunału - ma szersze znaczenie.

Trybunał podzielił tym samym argumenty OPZZ, które zaskarżyło ustawę związkową. Zdaniem związkowców wadą polskiej ustawy jest nieprecyzyjne tłumaczenie słów użytych w oryginalnych wersjach konwencji o wolności związkowej. Związkowcy podkreślają, że angielskie słowo "workers" oraz francuskie "travailleurs" oznaczają nie tylko pracownika w prawnym znaczeniu tego słowa, lecz także po prostu osobę, która pracuje zawodowo. W polskiej ustawie przetłumaczono je jako "pracownik", co odbiera wielu osobom możliwość zrzeszania się w związkach. W Europie zrzeszanie się osób samozatrudnionych w związkach jest normą.

- Cieszę się, że zapadł taki wyrok. Niezgodność polskiego prawa ze standardami międzynarodowymi była w tym przypadku oczywista dla wszystkich znawców tematu - poza polskim rządem - mówi "Wyborczej" prof. Jakub Stelina z Uniwersytetu Gdańskiego, ekspert prawa pracy.

TK nie uznał nieważności jakichkolwiek przepisów i nie nakazał ich usunięcia. Podkreślił, że rząd i Sejm muszą rozszerzyć zakres ustawy związkowej.

Związkowcy liczą teraz na poważne zmiany. W Polsce do związków należy zaledwie co ósmy pracownik, a według niektórych danych - jeszcze mniej osób. Poważnym problemem jest nierównomierna aktywność związków. W wielkich firmach górniczych i energetycznych są one potęgą. W Jastrzębskiej Spółce Węglowej poziom uzwiązkowienia wynosi aż 120 proc. (niektórzy pracownicy należą do kilku związków zawodowych jednocześnie). Tymczasem związki są nieobecne w małych firmach, sieciach handlowych i innych miejscach, w których ich działalność byłaby szczególnie potrzebna. Nie ma ich tam, bo często pracowników jest zbyt mało, by stworzyć związek, albo są oni zastraszani przez szefów.

Wyrok Trybunału nie martwi pracodawców. - Rynek pracy się zmienia, będą na nim stosowane bardzo różne formy współpracy, w zależności od potrzeb. Dlatego uzależnianie prawa do przynależności do związków od posiadania etatu jest nieporozumieniem - mówi "Wyborczej" Cezary Kaźmierczak, szef Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. - W wielu branżach klasyczny etat będzie bowiem umierał. 


Źródło: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,18041578,Zwiazkowa_wolnosc_prekariuszy.html#ixzz3c1iAg4Zz

STRUKTURY ZZPP SZCZECIN